Ten film trzeba poczuć, a nie jest to łatwe. Duch romantyzmu nie został przez Campion "dostosowany", dlatego współczesny widz może mieć z tą historią o miłości niespełnionego wielkiego poety problem. A mnie podobało się dużo bardziej niż te wszystkie adaptacje Jane Austen. Piękne, wysmakowane zdjęcia.
Zgodzę się ze wszystkim co napisałeś. Niestety ja nie poczułem tego ducha. A może i nawet poczułem ale nie obszedł mnie on specjalnie, a w kinie porządnie się wynudziłem. Ale zdjęcia faktycznie świetne- inne niż gdzie indziej (jak się okazuje cały czas można stworzyć unikalny klimat w kinie po pokazuje Campion czy ostatnio Coppola).
To jest trochę tak jak z tym biednym Werterem. Dziś pytamy nie o siłę jego miłości, ale czy był do końca normalny. Owa romantyczna, platoniczna czystość może dziś doprowadzić do szału, te ochy i achy, spojrzenia, muśnięcia. Tyle że chyba Campion w to wszystko wierzy. Kiedyś zirytował mnie z tego powodu "Fortepian", kompletnie niewspółczesny film. Moja teza jest taka, że nudny film nie musi być wcale zły.
Jakbym miał go obiektywnie ocenić (o ile istnieje coś takiego w ogóle jak obiektywna ocena filmu) to powiedziałbym, że jest nawet dobry. Na pewno oryginalny. Tyle, że mi się po prostu nie podobał, dokładnie właśnie z tych powodów o których piszesz. Podobnie czułem się po Fortepianie.
lapsus
napisał(a) o Jaśniejsza od gwiazd
Ten film trzeba poczuć, a nie jest to łatwe. Duch romantyzmu nie został przez Campion "dostosowany", dlatego współczesny widz może mieć z tą historią o miłości niespełnionego wielkiego poety problem. A mnie podobało się dużo bardziej niż te wszystkie adaptacje Jane Austen. Piękne, wysmakowane zdjęcia.
michuk
Zgodzę się ze wszystkim co napisałeś. Niestety ja nie poczułem tego ducha. A może i nawet poczułem ale nie obszedł mnie on specjalnie, a w kinie porządnie się wynudziłem. Ale zdjęcia faktycznie świetne- inne niż gdzie indziej (jak się okazuje cały czas można stworzyć unikalny klimat w kinie po pokazuje Campion czy ostatnio Coppola).
lapsus
To jest trochę tak jak z tym biednym Werterem. Dziś pytamy nie o siłę jego miłości, ale czy był do końca normalny. Owa romantyczna, platoniczna czystość może dziś doprowadzić do szału, te ochy i achy, spojrzenia, muśnięcia. Tyle że chyba Campion w to wszystko wierzy. Kiedyś zirytował mnie z tego powodu "Fortepian", kompletnie niewspółczesny film. Moja teza jest taka, że nudny film nie musi być wcale zły.
michuk
Jakbym miał go obiektywnie ocenić (o ile istnieje coś takiego w ogóle jak obiektywna ocena filmu) to powiedziałbym, że jest nawet dobry. Na pewno oryginalny. Tyle, że mi się po prostu nie podobał, dokładnie właśnie z tych powodów o których piszesz. Podobnie czułem się po Fortepianie.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook