Menzel i Hrabal - spółka bardzo odpowiedzialna w szczególności dla fanatyków czeskich klimatów
Najpierw były "Perły na dnie" z 1965 roku - film składający się z czterech nowel. Jedną z nich realizuje zaledwie 28-letni Menzel - jest to opowiadanie z debiutanckiego tomu "Perełka na dnie" (1963) pod tytułem "Śmierć pana Baltazara". W momencie swojego oficjalnego debiutu Hrabal miał 49 lat, należał zatem do innego pokolenia niż Menzel; przede wszystkim pisarz pamiętał krótki okres wolności między 1918 a 1939. W swojej twórczości wielokrotnie będzie powracał do tamtego okresu jako do "złotego okresu" swojego życia.
"Śmierć pana Baltazara" to pozornie sielankowa historyjka - oto rodzinna, niedzielna wyprawa na wyścigi motocyklowe, której towarzyszą swobodne rozmowy o niczym, zabarwione nonsensownym humorem; panuje atmosfera błogiego relaksu na łonie natury. Za chwilę rozegra się tragedia. To typowe połączenie dla hrabalowskiej poetyki. Jedno jest pewne - już w tym filmie widać, że Menzel doskonale czuł prozę autora "Zbyt głośnej samotności". Ciekawostką w tym filmie jest pojawienie się stryja Pepina, autentycznej postaci, której Hrabal poświęcił swą pierwszą powieść - "Cierpienia starego Wertera". W filmie "Perły na dnie" pojawia się też sam Hrabal - to postać mężczyzny wychodząca ze swojego mieszkania na praskiej Libni, które poetycko nazywał "Na Grobli Wieczności". W scenerii starej kuźni przerobionej na mieszkanie rozgrywa się wiele utworów mistrza czeskiej prozy.
Drugim filmem spółki Hrabal - Menzel są już oskarowe "Pociągi pod specjalnym nadzorem" z 1966 roku. Nie jest to mój ulubiony film tego duetu, zresztą sama książka też nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak pozostałe dzieła mistrza Bohumila. Co zatem zadecydowało, że właśnie ten obraz stał się symbolem czeskiego kina lat sześćdziesiątych? Wydaje mi się, że chodzi tu o uniwersalny temat, jakim jest wojna i specyficzne, "szwejkowskie" podejście do zagadnienia. Tak to już jest, że filmy muszą być w pewnym sensie przewidywalne, aby dotrzeć do szerokiej publiczności. Odniesienie do tradycji Haszka pozwoliło uniknąć problemów interpretacyjnych.
Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, na ile to, co działo się w kulturze czeskiej w pierwszej połowie lat 60-tych, miało wpływ na wolnościowy zryw narodu czeskiego w 1968, dość że efektem tych nastrojów jest wg mnie najdoskonalsze dzieło spółki - "Skowronki na uwięzi". Jest to adaptacja opowiadania z tomu "Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać" zatytułowanego "Dziwni ludzie". Na terenie huty pracują wspólnie mężczyźni poddani resocjalizacji poprzez pracę, dawni "burżuje" i więźniarki schwytane podczas nielegalnej próby przekroczenia granicy. Dzieli ich tylko płot i czułe oko anioła stróża, czyli więziennego strażnika. Potrzeba bliskości i uczucia jest silniejsza niż strach przed karą - między resocjalizowanym młodzieńcem a więźniarką rodzi się uczucie. Film ukończono w 1969, już po objęciu władzy przez radzieckiego namiestnika Gustawa Husaka. Przez 20 lat leżał na półce, by 1990 roku zdobyć nagrodę Złotego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie. Wspaniałe aktorstwo, śmiech poprzez łzy, specyficzny hrabalowski humor czynią ten obraz najbliższym przekazowi literackiemu Bohumila Hrabala.
Lata siedemdziesiąte, czasy rządów wspomnianego Gustawa Husaka, to dla Hrabala trudny okres. Przyjmuje postawę spolegliwą wobec komunistycznych rządów i szerokim łukiem omija drażliwe tematy. Tak powstają "Postrzyżyny" przeniesione na ekran w 1980 roku. Jest to utwór poświęcony matce pisarza Marie Hrabalowej. To utwór pełen miłości i fascynacji jej osobą. Trzeba wspomnieć, że Bohumil był nieślubnym dzieckiem Marie, usynowionym przez kierownika browaru w Nymburku - ta postać także jest ważna dla całości filmu. Kobieta w "Postrzyżynach" reprezentuje żywioł, odwagę, pragnienie przygody; mężczyzna zaś zdrowy rozsądek, powagę, stateczność. Jednak oboje ukazani są w sposób ciepły, ma się wrażenie, że to nie walczące ze sobą przeciwne wartości, ale świat uzyskujący doskonałość poprzez wzajemne dopełnienie. Ciekawostka - Hrabalowi dostało się po głowie parasolką podczas pokazu filmu w "Stanach Zadowolonych"; obecna na seansie feministka zarzuciła mu poniżenie kobiety w scenie, gdy bohaterka zostaje ukarana przez swego męża za obcięcie warkocza (tytułowe "postrzyżyny").
W 1983 roku powstaje film "Święto przebiśniegu". Hrabal zamieszkał wtedy na wsi o nazwie Krsko, położonej kilkadziesiąt kilometrów od Pragi. Ten film jest moim zdaniem najbliższy piwno-biesiadnemu wyobrażeniu o czeskiej rzeczywistości. Cenię ten film za humor i lekkość tematu, choć i tu nad sielskim klimatem unosi się widmo tragedii.
Aleksander Kaczorowski - polski znawca Hrabala - pisze o "Postrzyżynach" i "Święcie przebiśniegu", że były to obrazy przesłodzone, zanadto konformistyczne w stosunku do ciężkiej rzeczywistości tamtego okresu w Czechosłowacji. Dla mnie ten brak zainteresowania polityką, objawiający się w podpisaniu lojalnej wobec reżymu "Antykarty", nie stanowi dużego problemu. Obydwa utwory zasługują na uwagę poprzez to, że pokazują ludzi starających się żyć tak, jakby na świecie nic złego się nie działo, mimo że tragedia jest o krok.
I w końcu "Obsługiwałem angielskiego króla" - film wg mnie nie tak dobry jak poprzednie, bo powstał po śmierci Hrabala. Myślę, że nieobecność pisarza podczas powstawania scenariusza spowodowała, że film stracił odrobinę z klimatu charakterystycznego dla poprzednich dzieł. Jest to poza tym utwór dotyczący najważniejszych pytań epoki o faszyzm i komunizm. Menzel poszedł w tę bardzo uniwersalną stronę i trochę pozostawił samemu sobie głównego bohatera - pana Dziecię. Filmowi brakło tego charakterystycznego dla Hrabala pochylenia się nad zwykłym człowiekiem, nad którego głową przetaczają się burze historii.
Menzel i Hrabal to skrajnie różne osobowości - Hrabal plebejski i kochający piwo monogamista, wierny do końca swojej Pipsi; Menzel - abstynent, podróżujący po świecie dżentelmen, miłośnik płci przeciwnej. Obaj przez cały czas trwania znajomości byli do siebie zdystansowani, zawsze do siebie na "Pan". Cóż - nierzadko bywa, że z połączenia tak różnych żywiołów powstaje coś wartościowego, takiego jak spółka Hrabal i Menzel.
doktor_pueblo
Ach, jak dobrze widzieć, że się czasem tak idealnie zgadzamy. Dla mnie 2 najgłośniejsze filmy tego duetu, czyli "Pociągi pod specjalnym nadzorem" i "Obsługiwałem angielskiego króla" też nie są najlepsze i też zdecydowanie wolę te skromniejsze.
Mam pytanie: a czy oprócz filmów Menzla (i wymienionych "Pereł na dnie") znasz jakieś adaptacje prozy Hrabala, nakręcone przez innych reżyserów?
lapsus
Znam , ale nie widziałem. "Późne popołudnie fauna" - Ivana Passera, "Czuły barbarzyńca" i "Zbyt głośna samotność" z Philipem Noiret w roli Hanti. Tu masz linke http://hrabal.xwp.pl/ - zakładka filmografia. Fajna stronka tylko chyba ją studenci na zaliczenie robili, bo od dwóch lat nie było aktualizacji. Zresztą zły na nich jestem, bo wysłałem im materiały o Hrabalu i mi nie odesłali.
Esme
Coraz dłuższe te Twoje notki i coraz ciekawsze, nie ujmując nic wczesnej twórczości ;)
lapsus
Dzięki Dobry Człowieku, namęczyłem się jak nigdy. A i tak sporo musiałem wywalić, żeby tekst był w miarę zwarty. Rocky też jest dość długi.
Esme
I też świetny jest. :) Widocznie to ta krew, pot i łzy.
Oferma
Rocky był kapitalny, ale można odnieść wrażenie, że przeszedł bez echa albo wszystkich zamurowało ;)
Esme
Bez echa. Chyba żartujesz. Mnie po pierwsze zamurowało, po drugie zaś nie widziałam ani jednego Rockiego, to co miałam napisać. :)
Oferma
Esme, na litość boską, szybko obejrzyj jakiś fragment przynajmniej. Przecież to nie wypada... i to pod notką Lapsusa...koniec świata.
doktor_pueblo
Jak się zaraz okaże, że nie widziała też żadnego filmu Menzla, to trzeba będzie zgłosić wniosek o zdjęcie jej ze stanowiska Naczelnej za niekompetencję ;)
Esme
Ofermo, fragment jakiś widziałam na pewno, bo pamiętam z dzieciństwa straszliwie poobijaną gębę Stallone.
Doktorze, uprzejmie zawiadamiam, że oglądałam "Obsługiwałem angielskiego króla" :P
Oferma
Esme, a jaką mamy pewność że to nie był Rambo ? Hę ?
Esme
No proszę Cię, chyba potrafię odróżnić Rockiego od Rambo! :)
Oferma
Niech będzie, ja Ci wierzę :)
Bedrzich
Panie Lapsusie - ładne to i ciekawe, ale pozwól na malutką szpileczkę:)) 'Perły na dnie' to film składający się z pięciu nowel (a nie czterech), a z tego co mi wiadomo 'Nudne popołudnie' Passera i 'Makabratura' Herza też pierwotnie miały być częścią tego filmu. Tak się ostatecznie nie stało w czym bodaj maczała paluszki czechosłowacka cenzura, ale obecnie w Czechach można kupić także wersję pełną - siedmionowelową. Szkoda, że w Polsce nikt nie wpadł na pomysł wydania tej właśnie wersji filmu. Ja tych dwu dodatkowych nowelek nie widziałem, ale jak ktoś chce mnie uszczęśliwić - to niech mi tym obdarzy, hihi.. To byłaby euforia!
lapsus
Wiesz co Bedrzichu - ja ten film mam od Ciebie i naprawdę nie wiem, jaką wersję mi ofiarowałeś;) A jak będę w Czechach, to poszukam tej 7-mio filmowej wersji i dam Ci znać. Jakby nie było mam bliżej;) No i chodziło mi o spółkę Hrabal- Menzel w tym co pisałem kiedyś , dawno - dawno;)
lapsus
Dziś Bohumil Hrabal skończyłby 97 lat.
lapsus
Natknąłem się w necie na taką stronę. Wydaje mi się , że jest to legalna baza filmow czeskich i slowackich - jesli nie to przepraszam, ale jesli tak to do Czechow mamy dalej niż do Zambezi.
http://www.czfilm.eu/index/
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook